W piątek 27 marca do naszego liceum zawitał aktor. Nie taki z pierwszych stron portali plotkarskich, ale taki prawdziwy, teatralny: pan Karol Pruciak z Teatru Polskiego
w Szczecinie. Z głosem, który słychać nawet w ostatniej ławce bez mikrofonu.
– Słuchajcie – zaczął, stając przed nami. – Teatr to nie jest nudzenie o Szekspirze. Teatr to jest... nieprawda, w którą wszyscy wierzymy.
I od razu polecił, żebyśmy opowiedzieli mu dowcip.
Potem zaczęło się dziać. Zamiast słuchać wykładu o aktorstwie, sami mieliśmy poczuć się aktorami. Nagle deski podłogi sali gimnastycznej stały się deskami teatru. Pan Karol opowiadał o tremie, która sprawia, że gardło wysycha na wiór, a tekst roli znika z głowy, ustępując miejsca czarnej dziurze.
- Wtedy - mówił, mrużąc oczy - wkracza sufler, nasz najlepszy przyjaciel, który szeptem ratuje naszą reputację.
Zrozumieliśmy, że teatr to nie tylko budynek z czerwonymi fotelami i ciężką kurtyną. Teatr to przede wszystkim życie – ulotne, jak zapach perfum, który znika zaraz po tym, jak aktor zejdzie ze sceny.
- Chodźcie do teatru – powiedział pan Karol Pruciak na zakończenie. - Nie tylko, żeby popatrzeć. Chodźcie, żeby poczuć. Bo teatr to największa przygoda, jaką możecie przeżyć,
nie ruszając się z fotela.
tekst: p. Hanna Śmielińska